21
sierpnia
18
sierpnia

 
Badania opinii publicznej (CBOS) wskazują, że sytuacja polskiej gospodarki jeszcze nigdy nie była tak wysoko oceniana przez Polaków. To, jak dobra panuje koniunktura widać gołym okiem. Choć PKB rośnie wolniej niż przed kryzysem, to np. bezrobocie jest znacznie niższe. Według Eurostatu wyniosło one 4,8%, co jest historycznie najniższą wartością. To podawane przez Eurostat ma większa wartość informacyjną niż stopa bezrobocia publikowana przez GUS, która notabene także osiągnęła w czerwcu minimum na poziomie 7,1%. Po pierwsze, publikacja Eurostatu umożliwia porównywania się z innymi krajami Unii Europejskiej. Po drugie, uwzględnia ona to, jaka część bezrobotnych poszukuje pracy. Biorąc pod uwagę historyczne uwarunkowania, można założyć, że grupa osób trwale bezrobotnych, które nie mają zamiaru tego zmienić jest w Polsce duża. W efekcie GUS-owska stopa bezrobocia obejmuje osoby, które nie podejmą pracy niezależnie od koniunktury. Wracając do poziomu bezrobocia, to w całej Unii Europejskiej tylko w pięciu krajach było ono niższe (Wielka Brytania, Węgry, Malta, Niemcy Czechy), a średnia dla 28 krajów wyniosła w czerwcu 7,7%.
 
Szukając przyczyn tak dobrych nastrojów nie można oczywiście pominąć socjalnych działań rządu, w szczególności „500+”. Na ich prowadzenie pozwala znakomita kondycja budżetu państwa. Po sześciu miesiącach odnotowuje on nadwyżkę. Przyczyn tego, że gospodarka jest oceniana tak dobrze, jak nigdy dotąd, należy także dopatrywać się w tym, że od 2007 roku nieustannie napływały środki unijne zmieniając obraz kraju. Można powiedzieć, że dzięki temu lepszy był punkt startu dla poprawy nastrojów. Urzędująca Pani Premier podczas kampanii wyborczej stwierdziła, iż ze statystyk zupy się nie ugotuje. Jednak dynamika PKB jest dobrym wskaźnikiem wzrostu bądź spadku zamożności, z poprawką na wzrost dyspersji dochodów. Ponieważ jednak ta ostatnia nie uległa dużym zmianom, można zaryzykować stwierdzenie, że jednak Pani Premier myliła się i w końcu Polacy widzą związek między statystykami i zawartością swojego talerza.
 
Zjawisko poprawy koniunktury nie jest specyficzne dla Polski i nie może być, jesteśmy bowiem częścią globalnej gospodarki. Eksport stanowi ponad 52% naszego PKB, podczas gdy jeszcze w 2010 było to 42%. W drugim kwartale dynamika polskiego PKB wyniosła 3,9%, dla porównania w Czechach było to 4%, na Węgrzech 3,2%, na Słowacji 3,3%, w Rumunii 5,9% i w Bułgarii 3,9% (wszystkie dane dotyczą rocznej, realnej, nieodsezonowanej zmiany). Na dane o składowych musimy jeszcze poczekać, zakłada się jednak, że na znaczeniu powinny zyskiwać nakłady na środki trwałe. Opublikowane w tym tygodniu dane wydają się potwierdzać ten scenariusz. Produkcja przemysłowa była w lipcu niższa od oczekiwań, wzrosła o 6,2% wobec prognozy 8,4%. Także sprzedaż detaliczna zawiodła: 7,1% r/r vs 7,9% oczekiwane. Dane o sprzedaży są spójne z opublikowanymi w czwartek danymi z rynku pracy. Zatrudnienie wzrastało nieco szybciej niż oczekiwano, o 4,5% r/r, za to wynagrodzenia nie sprostały i wzrosły o 4,9% wobec mediany prognoz 5,4%. Widać więc pewną słabość rynku detalicznego. Za to produkcja budowlano-montażowa zaskoczyła in plus rosnąc 19,8% r/r wobec konsensu 13,3%. Oczywiście, to będzie miało wpływ na rachunki narodowe za III kwartał, jednak z uwagi na inercję takich procesów lepsze dane o inwestycjach powinniśmy otrzymać już na temat II kwartału. Ruch w inwestycjach widać też w przyśpieszeniu inflacji cen producentów, które urosły o 2,2% r/r wobec oczekiwanych 2%. Nie zmienia to faktu, że inflacja pozostaje bardzo umiarkowana i jeszcze długo nie zmusi RPP do zaostrzenia polityki pieniężnej.
11
sierpnia
10 sierpnia 2017 r. Rada Nadzorcza Skarbiec TFI S.A. – spółki zależnej od Skarbiec Holding S.A. podjęła uchwały o powołaniu z dniem 01.09.2017 r. w skład zarządu spółki Ewy Radkowskiej-Świętoń i powierzeniu jej z dniem 01.10.2017 r. funkcji Prezesa Zarządu Skarbiec TFI.
 
Ewa Radkowska-Świętoń jest absolwentką Wydziału Finansów i Bankowości Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Pracę na rynku kapitałowym rozpoczęła w 1995 roku jako analityk akcji w Centrum Operacji Kapitałowych Banku Handlowego. W latach 1996-2007 związana była z ING Investment Management Polska SA jako zarządzająca portfelami i funduszami inwestycyjnymi oraz p.o Dyrektora Departamentu Inwestycji. Następnie, w latach 2007-2008 pełniła funkcję zarządzającej w Aviva Investors Poland. Od 2008 roku związana była z Nationale Nederlanden Powszechne Towarzystwo Emerytalne SA (dawne ING Powszechne Towarzystwo Emerytalne S.A.), najpierw jako Członek Zarządu, Dyrektor ds. Zarządzania Portfelem, a następnie jako Wiceprezes Zarządu, Dyrektor ds. Inwestycji.

Ewa Radkowska, Prezes Zarządu Skarbiec TFI S.A. (od 01.10.2017)
 
- Cieszę się, że już niedługo dołączę do zespołu Skarbiec TFI. Bardzo dobre wyniki zarówno spółki, a przede wszystkim zarządzanych funduszy świadczą o sile firmy. To ogromny potencjał, który mam nadzieję pomóc rozwijać.
 
 
Marek Rybiec, Prezes Zarządu Skarbiec Holding S.A. oraz Skarbiec TFI S.A (do 30.09.2017):
 
 – Dołączenie Ewy Radkowskiej-Świętoń do zespołu Skarbca TFI i powierzenie jej funkcji Prezesa Zarządu TFI to bardzo dobra informacja, zarówno dla spółki, jak i naszych Klientów. Jesteśmy bardzo zadowoleni z faktu, że Ewie uda się dołączyć do zespołu wcześniej niż pierwotnie zakładaliśmy.
Ewy Radkowskiej-Świętoń nie trzeba chyba przedstawiać nikomu, kto ma do czynienia z rynkiem kapitałowym – to ceniony specjalista i menedżer oraz autorytet w naszym środowisku. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że po wielu latach pracy dla największego PTE, zdecydowała się na dołączenie do zespołu Skarbca. Doświadczenie i umiejętności Ewy są nie do przecenienia – zarówno jeśli chodzi o rozwój segmentu produktów akcyjnych, jak i całego TFI.
 
11
sierpnia



Sytuację na rynkach finansowych w ostatnich dniach zdominowały obawy związane z rosnącym napięciem na linii Stany Zjednoczone – Korea Północna. Na przechwałki Kim Dzong Una na temat postępów w rozwoju rakiet balistycznych Donald Trump odpowiedział kompletnie niedyplomatycznym tweetem o „ogniu i wściekłości”. Mniej więcej w tym samym czasie media doniosły, że północnokoreański reżim może dysponować ładunkiem nuklearnym na tyle zminiaturyzowanym, że nadaje się do przenoszenia rakietami balistycznymi. Sam tweet prezydenta USA doczekał się zaś riposty w postaci informacji o tym, że Północna Korea rozważa wystrzelenie czterech pocisków w okolice wyspy Guam, na której oprócz cudownych plaż znajduje się baza amerykańskiej marynarki wojennej. Jak nietrudno było przewidzieć, Donald Trump odpowiedział jeszcze bardziej radykalnymi pogróżkami.

Wydawałoby się, że rynki powinny były przywyknąć do okresowych wzrostów awanturnictwa ostatniej prawdziwej ostoi socjalizmu, jednak tym razem sprawy wyglądają inaczej. Uświadomił nam to tweet Donalda Trumpa, który rozwiał wszelkie wątpliwości co do tego, że przywódca Korei w końcu trafił na równego sobie. Nie tylko jeśli chodzi o fantazyjną fryzurę. Problem z punktu widzenia rynków leży w tym, że postęp technologiczny koreańskiego uzbrojenia dotarł do punktu, w którym realne jest zadanie uderzenia na terytorium USA, a jednocześnie w Białym Domu zasiada osoba, która zdołała wyrobić sobie opinię nieprzewidywalnej. W tle są zaś Chiny, które z właściwą sobie cierpliwością budują pozycje regionalnego mocarstwa i których ambicje na regionie zapewne się nie kończą.

Możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji jest wiele, jeżeli jednak wykluczymy mało prawdopodobny, w którym konflikt lokalny zamienia się w globalny, sytuacja na rynkach finansowych w każdym z nich będzie wyglądała podobnie, różnice będą dotyczyły amplitudy ruchów i ich rozkładu w czasie. Efekt końcowy powinien być jednak podobny. Rzućmy okiem na to, jak epizody konfliktów zbrojnych wpływały na rynki. Weźmy na warsztat wojny w Zatoce. Każdy konflikt jest oczywiście inny, można powiedzieć, że teraz stawka jest wyższa, bo w grę wchodzi broń atomowa. Nie należy jednak lekceważyć wagi geopolitycznej tamtych wydarzeń. W 1990 nadal istniał Związek Sowiecki, a w obu przypadkach Chiny stały w silnej opozycji do działań Stanów Zjednoczonych.

Pierwsza woja w Zatoce wybuchła 2 sierpnia 1990, kiedy to Irak dokonał inwazji na Kuwejt. Działania te zostały de facto zapowiedziane przez Saddama Husajna w przemówieniu 17 lipca. I właśnie tego dnia S&P 500 zaczął spadać. Ruch w dół trwał do października i wyniósł prawie 20%. 17 stycznia 2003 ruszyła „Pustynna Burza”, a S&P 500 rozpoczął wzrost, który zakończył się w kwietniu wynikiem +25%, niedługo po kapitulacji Iraku. Druga wojna w Zatoce miała swoje preludium w postaci rezolucji ONZ w sprawie broni masowego rażenia podjętej w listopadzie 2002. Gdy Irak nie zastosował się do niej, S&P500 zaczął spadać i stracił 15% do marca 2003, kiedy to ruszyła amerykańska ofensywa. Wówczas nowojorski indeks zaczął rosnąć, zyskując do czerwcowego szczytu 26%.

Obecny okres jest podobny właśnie do tych dni z 1990 i 2002, kiedy rosło prawdopodobieństwo konfliktu. Sam moment wybuchu konfliktu zbrojnego kończył okres niepewności. A właśnie niepewność jest tym, czego rynki nie lubią najbardziej. Dlatego, niezależnie od tego, czy obecne napięcia zakończą się dyplomatycznie czy militarnie, za jakiś czas czeka nas okres wzrostów (no chyba, że konflikt stanie się globalny). Dla nieprzekonanych dorzucam jeszcze Brexit i zwycięstwo Donalda Trumpa. Także w tych przypadkach ich zaistnienie było czarnym scenariuszem, jak zachowywały się rynki po zrealizowaniu się tego czarnego scenariusza wszyscy pamiętamy.

 
08
sierpnia
Skarbiec TFI – jedno z największych na polskim rynku towarzystw funduszy inwestycyjnych –  na koniec lipca 2017 roku zarządzało aktywami netto o wartości ponad 16 mld PLN.

Aktywa funduszy akcji, mieszanych i alternatywnych zarządzanych przez Skarbiec TFI na koniec lipca b.r. wyniosły 1810 mln PLN, co oznacza wzrost o 20% w porównaniu z końcem 2016 roku.

Aktywa funduszy pieniężnych, obligacji i aktywów niefinansowych zarządzanych przez Skarbiec TFI na koniec lipca b.r. wyniosły 1888 mln PLN, co oznacza wzrost o ponad 15% w porównaniu z końcem 2016. Łącznie aktywa netto funduszy detalicznych w lipcu sięgnęły 3,7 mld PLN, co oznacza wzrost o 18% w porównaniu z końcem 2016.

– Aktywa funduszy detalicznych zarządzanych przez Skarbiec TFI (fundusze aktywów finansowych i niefinansowych, skierowane do szerokiego grona inwestorów) wynosiły na koniec lipca blisko 3,7 mld PLN, co oznacza, że zwiększyły się od początku roku o ponad 560 mln PLN czyli o 18%. W samym lipcu mieliśmy do czynienia ze spadkiem aktywów pod zarządzaniem, głównie w grupie aktywów funduszy pieniężnych, obligacji i aktywów niefinansowych. Część aktywów z funduszy pieniężnych i obligacji zasiliła portfele instrumentów finansowych (wzrost aktywów o 100 mln zł).

Aktywa funduszy akcji, mieszanych i alternatywnych na koniec ubiegłego miesiąca osiągnęły 1810 mln PLN, co oznacza wzrost o ponad 305 mln PLN od początku 2017 r. (-77,3 mln PLN w lipcu). Wśród funduszy akcyjnych w lipcu pozytywnie wyróżniał się m.in. Skarbiec Spółek Wzrostowych (+1,7 mln PLN i +65,7 mln PLN YTD) i Skarbiec Małych i Średnich Spółek (+2,2 mln PLN i +15,9 mln PLN YTD). Aktywa funduszy pieniężnych, obligacji i aktywów niefinansowych zarządzanych przez Skarbiec TFI na koniec lipca b.r. wyniosły 1888, mln PLN, co oznacza wzrost o ponad 254 mln PLN od początku 2017 r. (-144 mln PLN w lipcu). W tej grupie funduszy najwięcej nowych aktywów pozyskały: Skarbiec Obligacji Globalnych (+12 mln PLN i +137,4 mln PLN YTD) i Skarbiec Lokacyjny (+10,5 mln PLN i +35 mln PLN YTD). W lipcu dużym powodzeniem cieszyły się również mFundusze Dobrze Lokujące SFIO, których sprzedaż netto wyniosła ponad 50 mln zł (produkt w partnerstwie z mBankiem).– mówi Marek Rybiec, prezes zarządu Skarbiec Holding S.A. 


07
sierpnia

Ta strona używa plików cookies. Kontynuując wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej w tutaj.
Akceptuję  |   Ukryj