28
kwietnia

Zgodnie z oczekiwaniami, Europejski Bank Centralny na kwietniowym posiedzeniu nie zmienił parametrów polityki pieniężnej. Stopy zostały utrzymane na nie zmienionym poziomie (refinansowa 0%, kredytowa 0,25%, depozytowa -0,4%), a skup obligacji o wartości 60 mld EUR miesięcznie utrzymany co najmniej do końca roku. W komunikacie także trudno było znaleźć coś przełomowego. Jak zwykle najważniejsza okazała się konferencja prasowa prezesa Draghi’ego. W pierwszym odruchu rynek uznał, że ton wypowiedzi stał się nieco bardziej „jastrzębi”, zwłaszcza gdy była mowa o tym, że ryzyko osłabienia koniunktury uległo dalszej redukcji. Jednak finalnie inwestorzy najbardziej wzięli sobie do serca „gołębie” tony, a zwłaszcza że EBC nie jest wystarczająco przekonane, że inflacja rośnie. EBC będzie obserwował inflację bazową, czyli z wyłączeniem najbardziej zmiennych cen (paliwa, żywność), ta zaś przyrasta bardzo powoli. Reasumując, polityka pozostanie łagodna, a Mario Draghi włożył wiele wysiłku w uniknięciu jakichkolwiek sugestii, że EBC rozważa możliwość jakiegokolwiek zaostrzenia polityki pieniężnej, jednocześnie za wszelką cenę próbując uniknąć sugestii, że gospodarka strefy euro nie jest na ścieżce wzrostu.
 
Jedną z kwestii, których szef EBC nie chciał poruszyć była polityka, w szczególności odmówił jakichkolwiek komentarzy na temat francuskich wyborów prezydenckich. Co prawda sytuacja na tym froncie wydaje się być wyjaśniona pozytywnie, ale ryzyko pozostaje i jest ono realne. Notowania u bukmacherów dawały w środę 16% szans na zwycięstwo Marine Le Pen i 89% Emmanuelowi Macron. W sondażach wygląda to nieco gorzej, bo za szefową Frontu Narodowego chce głosować 39,5% zaś za niezależnym kandydatem centrum 60,5%. Ciekawą analizę możliwego rozkładu głosów przeprowadził bank Goldman Sachs. Szczegółowo przeliczył możliwą frekwencję wśród głosujących w pierwszej turze na poszczególnych kandydatów oraz potencjalny rozkład ich głosów w drugiej turze. Wynik był dość zaskakujący, okazało się bowiem, że wygra Marine Le Pen, która otrzyma 50,2% głosów. To jednak stoi w sprzeczności z wynikami sondaży, które dają zwycięzcy pierwszej tury mniej więcej 20-punktową przewagę. Do głosowania został jednak jeszcze tydzień z okładem, a przez ten czas wiele może się wydarzyć. Początek kampanii do II tury w wykonaniu Macrona nie był najlepszy – został wygwizdany przez robotników w swoim rodzinnym mieście, podczas gdy kilka godzin wcześniej ci sami wyborcy robili sobie selfie z Marine Le Pen.
 
Jeszcze przed francuskimi wyborami czeka nas posiedzenie Komitetu Operacji Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej. Implikowane notowaniami kontraktów terminowych na stopę FED prawdopodobieństwo podwyżki na tym posiedzeniu wynosi 13%. Biorąc pod uwagę znaną skłonność amerykańskiego banku centralnego do unikania decyzji, które mogłyby zaskoczyć rynki finansowe oznacza to, że prawie na pewno podwyżki nie będzie. Natomiast dla czerwcowego posiedzenia tak liczone prawdopodobieństwo sięga już 70%. To oznacza, że rynki są prawie pewne, zaś FED nie będzie miał problemów z własną przewidywalnością. Znacznie mniejsza pewność panuje w kwestii kolejnych podwyżek, co wynika z topniejącej wiary w realizację obietnic wyborczych przez Donalda Trumpa. Co prawda zaprezentowane zostały już wstępne założenia pakietu reform podatkowych, ale biorąc pod uwagą złożoność procesu legislacyjnego trudno na razie mówić o terminie ich wejścia w życie a także o finalnym kształcie.

 
24
kwietnia
21
kwietnia

Kończący się właśnie tydzień upłynął pod przemożnym wpływem wyborów. Francuskie wybory prezydenckie to czynnik, który był znany, doszły natomiast wcześniejsze wybory w Wielkiej Brytanii. Premier Theresa May postanowiła wykorzystać dobre notowania swojej partii dla zdobycia większego udziału w Izbie Gmin, co jest rozsądnym posunięciem w obliczu rozpoczętego procesu opuszczania Unii Europejskiej. Wzmocnienie zaplecza politycznego dla negocjacji było zresztą oficjalnym motywem jej decyzji. Zamieszanie na scenie politycznej w wymierny sposób odbiło się na cenach aktywów. Najmniej straciły obligacje Wielkie Brytanii, wzrost rentowności został zniwelowany przez trend ich spadku, gilty podążają bowiem za rynkami bazowymi. Funt brytyjski stracił do USD 2,2%, a do euro 1,4%. Samo euro osłabiło się tego dnia o 0,8% w stosunku do USD, kurs znowu uplasował się powyżej 1,07. Indeks FTSE 100 stracił do czwartku 3%, podczas gdy inne giełdy rozwiniętej Europy zniżkowały raczej symbolicznie: DAX spadł o 0,8%, CAC40 o 0,6%. Ten ostatni zresztą relatywnie niewielką stratę zawdzięcza silnemu wzrostowi w czwartek, kiedy to okazało się, że Jean-Luc Melenchon przestał zyskiwać w sondażach, a nawet lekko stracił. Widmo drugiej tury, w której walczą Melenchon i Le Pen spędza inwestorom sen z powiek i z radością witają każdy spadek prawdopodobieństwa takiego scenariusza. Wraz ze wzrostami na giełdzie w Paryżu obserwowaliśmy także spadek rentowności obligacji francuskich. Spread między nimi a papierami niemieckimi obniżył się z 74 punktów bazowych na początku tygodnia do poniżej 60 punktów na koniec tygodnia.
 
W Stanach Zjednoczonych negatywnie zaskoczyła inflacja, która okazała się niższa od oczekiwań. Główny wskaźnik spadł do 2% z 2,2%, zaś inflacja bazowa obniżyła się do -0,1%. Przeszło to jednak niezauważone. Natomiast widoczna była reakcja na brytyjskie wybory. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych spadły do lokalnych minimów: dziesięciolatka handlowana była niewiele powyżej 2,16%. To poziom nie oglądany od wyborów prezydenckich. Potem jednak rentowności zaczęły ponownie rosnąć wracając w okolice 2,25%. Był to efekt spadku ryzyka związany z lepszymi, z punktu widzenia rynków, sondażami we Francji. Tę poprawę nastrojów widać było także na nowojorskim parkiecie. W najbliższym czasie bardzo duże znaczenie będą miały wyniki spółek, które rozpoczęły publikację kwartalnych wyników.
 
W Polsce poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej. Okazały się one nadspodziewanie dobre, oba odczyty były dwucyfrowe. Według niektórych analityków opublikowane w I kw. dane miesięczne wskazują, że dynamika PKB w tym okresie była zbliżona do 4%. Tego dowiemy się 16 maja, natomiast w ten piątek GUS opublikował zaktualizowane dane na temat PKB. Według nowych wyliczeń w IV kwartale 2016 roku wzrost wyniósł 2,5% a nie 2,7%. Według wyjaśnień GUS powodem rewizji jest niższe spożycie publiczne niż wcześniej szacowano. Wydaje się, że przyczyną tego były problemy natury organizacyjnej na wszystkich szczeblach administracji państwowej związane ze zmianą władzy.
 
W przyszłym tygodniu zostanie opublikowanych wiele ważnych danych, jednak o tym, co będzie działo się na rynkach przesądzą wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji. To głos francuskiego wyborcy przesądzi, czy rynki włączą tryb „risk on” czy „risk off”. W przypadku wyraźnego zwycięstwa Emmanuela Macron aktywa ryzykowne zaczną drożeć już w poniedziałek. Wejście do drugiej tury Le Pen i Melenchona oznacza gwałtowną ucieczkę od ryzyka, podobnie jak przejście do nastepnego etapu Francoisa Fillona i Le Pen/Melenchona, choć w mniejszej skali. Macron i Fillon w II turze jest natomiast najbardziej pożądanym wynikiem z punktu widzenia rynków. W takim przypadku nikt już raczej nie będzie czekał na wynik II tury i krótkie pozycje na francuskich aktywach będą gwałtownie zamykane, co doprowadzi zapewne do imponujacych wzrostów, nic tak bowiem nie napędza wzrostów jak „short squeeze”.
14
kwietnia


Przedświąteczny tydzień charakteryzowała spadająca aktywność inwestorów, był zresztą efektywnie krótszy z uwagi na to, że Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy na większości rynków. Charakteryzował go też dość wyraźny trend ograniczania ryzyka. Stało się tak zapewne za sprawą wyraźnego wzrostu niepewności związanego z sytuacją polityczną na świecie. Zdecydowana reakcja nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych na użycie sarinu przez reżim Assada była zaskoczeniem, zwłaszcza w obliczu jego deklaracji w sprawie poprawy relacji z Rosją. Tymczasem atak na siły syryjskie wspierane przez Moskwę wydaje się ostatecznie pogrzebał nadzieje na spadek napięcia geopolitycznego. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o naciskach, jakie Donald Trump wywierał na Prezydenta Chin w sprawie Korei Północnej. Wiele wskazuje na to, że Stany Zjednoczone oczekują rozwiązania tego problemu właśnie przez Chiny w zamian za ustępstwa w zakresie handluzagranicznego. Chiny od lat wspierają północnokoreański reżim i są jak najbardziej właściwym adresatem takich oczekiwań. Na szczególną uwagę zasługuje stwierdzenie zawarte w jednym z tweetów Donalda Trumpa, że w razie bierności Chin, Stany Zjednoczone same zajmą się Kim Dzong Unem i jego dyktaturą.

Nie daje także o sobie zapomnieć europejska polityka. Tak jak utrzymujemy od dłuższego czasu, wzrost tendencji populistycznych będzie jednym z determinantów cen aktywów. Najbliższym wydarzeniem z tego obszaru są oczywiście francuskie wybory prezydenckie. W Wielkim Tygodniu wiele działo się w sondażach. Ku zaskoczeniu wszystkich z meczu Le Pen – Macron wybory stały się grą z czterema uczestnikami, jako że spadkowi notowań tej dwójki towarzyszył wzrost poparcia dla Jean-Luca Melenchona, który stanowi lewicowego odpowiednika Marine Le Pen jeśli chodzi o radykalność poglądów. Notabene trzeba tu przyznać, że już pobieżna analiza programów obojga kandydatów wskazuje, że to Le Pen byłaby dla rynków lepszym wyborem. Według opublikowanych ostatnio sondaży (IFOP dla „Paris Match”) na kandydatkę Frontu Narodowego chęć głosowania deklaruje 23,5% ankietowanych, na Emmanuele Macron 22,5%, poparcie dla Fillona spadło do 19% i ma on tyle samo zwolenników, co Melenchon. Spadek poparcia dla Macrona martwi inwestorów co najmniej tak samo jak pojawienie się czwartego, bardzo lewicowego, gracza.

Obserwacja zachowania rynków w ostatnich dniach prowadzi do pytania, na ile to, co obserwujemy to doraźny wpływ polityki, na ile zaś jest to kontynuacja procesu utraty przez rynki wiary w powrót inflacji i lepszą koniunkturę. Napięcia polityczne mają bowiem to do siebie, że powodują gwałtowne reakcje, po czym następuje stopniowe szukanie nowej równowagi. Tymczasem to co dzieje się ostatnio bardziej przypomina erozję niż eksplozję.

Zanim Francuzi ruszą do urn, w ten weekend czeka nas referendum w Turcji, które może doprowadzić do zmiany systemu władzy i drastycznego wzrostu pozycji prezydenta. Siły zwolenników i przeciwników w sondażach rozkładają się mniej więcej po równo i trudno przewidzieć wynik. Zwycięstwo Erdogana będzie jednak negatywnym sygnałem dla rynków i może się odbić na notowaniach w całym regionie. Po Świętach warto zwrócić uwagę na dane o produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych, które zostaną opublikowane we wtorek. W środę dowiemy się natomiast, co dzieje się z inflacją w Strefie Euro. Oczekuje się, że wyniesie ona 1,5% r/r i nie zmieni się w stosunku do lutego. Bardzo ważny będzie piątek, kiedy to opublikowane zostaną odczyty wskaźnika PMI w głównych gospodarkach. Analitycy oczekują, jeśli chodzi o przemysł, lekkiego spadku w Strefie Euro z 56,3 do 56, w Stanach Zjednoczonych zaś wzrostu z 53,3 do 53,8. Biorąc pod uwagę, że ostatnie dane o aktywności gospodarczej nieco rozczarowały, inwestorzy będą bardzo uważnie analizować wskaźniki wyprzedzające.
 
12
kwietnia
4 subfundusze ze stajni Skarbiec TFI znalazły się w zestawieniu Analiz Online dotyczących najlepszych funduszy do budowy portfela w marcu 2017 roku.
  • W grupie akcji globalnych znalazł się subfundusz zarządzany przez Bartosza Szymańskiego - Skarbiec Spółek Wzrostowych
  • w grupie mieszane stabilnego wzrostu znalazł się subfundusz zarządzany przez Karola Godynia - Skarbiec III Filar
  • w grupie mieszane zrównoważone znalazł się subfundusz zarządzany przez Karola Godynia - Skarbiec Waga
  • w grupie dłużne polskie skarbowe znalazł się subfundusz zarządzany przez Grzegorza Zatryba - Skarbiec Obligacja
Całe zestawienie funduszy jest dostępne na stronie Analiz Online
 
10
kwietnia

Ta strona używa plików cookies. Kontynuując wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej w tutaj.
Akceptuję  |   Ukryj