20
lutego
17
lutego

Od początku lutego możemy obserwować interesujące zjawisko. Na dwóch największych rynkach finansowych, w Stanach Zjednoczonych i strefie euro ceny akcji i obligacji zmieniają się w tym samym kierunku. Wzrostom indeksów giełdowych towarzyszy spadek rentowności papierów skarbowych. Od początku miesiąca do ostatniego czwartku zauważyliśmy wzrosty - S&P500 3,8%, DAX 1,9%, a CAC40 o 3,2%. W tym samym czasie rentowności dziesięcioletnich papierów w tych krajach spadły odpowiednio o 1,9 i 1 punkt bazowy. Także w Polsce działo się podobnie. WIG wzrósł o 6,1% a rentowność obligacji DS0727 spadła o 16 punktów bazowych. Zależność powinna być dokładnie odwrotna, co ma wiele powodów, powszechnie znanych. Ale od początku miesiąca są one równie powszechnie ignorowane. Oczywiście, proces dywergencji indeksów giełdowych i stóp procentowych nie jest ciągły i liniowy ale niewątpliwie miał miejsce. W tej sytuacji powstaje pytanie, kto się myli, nie ma bowiem możliwości aby w dłuższym okresie w warunkach rosnącego kosztu pieniądza akcje spółek drożały, albo odwracając rozumowanie, w sytuacji gdy kapitał płynie do aktywów ryzykownych najbezpieczniejsze aktywa drożały. Zresztą niekonsekwencja rynków sięga jeszcze głębiej. Gdy popatrzymy na strukturę wzrostów na nowojorskiej giełdzie, to okaże się że najbardziej wzrosły akcje instytucji finansowych: o 4,9%. Moim zdaniem mylą się inwestorzy na rynkach obligacji. Globalna gospodarka przyśpiesza, Stany Zjednoczone czeka impuls fiskalny, inflacja powróciła. To wszystko wspiera rynki akcji i jednocześnie jest negatywne dla rynków obligacji. Jeżeli nie nastąpi to wcześniej, przełomowym momentem może być opublikowanie zmian w amerykańskim systemie podatkowym, które nastąpi wkrótce.
 
Dobiegający końca tydzień na polskim rynku to wysyp dobrych danych makroekonomicznych. Roczna inflacja w styczniu wyniosła 1,8%, przyśpieszając z 0,8% w grudniu 2016. Było to nieco więcej niż oczekiwano. Warto jednak pamiętać, że inflacja za marzec zostanie policzona na podstawie nowego koszyka dóbr i usług. Zmiany zapewne nie będą rewolucyjne, porównywalność danych jednak spadnie. Tak czy inaczej, inflacja będzie dalej przyśpieszała. Jeden z członków Rady Polityki Pieniężnej stwierdził, że wzrost cen będzie kluczowy dla polityki monetarnej i podwyżka stóp jeszcze w 2017 nie może być wykluczona. Była to wypowiedź poza głównym nurtem RPP, prezes NBP Adam Glapiński twardo trzyma linię, według której obecny poziom stóp nie będzie wymagał zmiany. We wtorek został z kolei opublikowany wstępny szacunek PKB. Według niego polska gospodarka urosła w 2016 o 2,7%, co było powyżej oczekiwań (2,5%) i odczytu za III kwartał (również 2,5%). W czwartek pozytywnie zaskoczyły dane z rynku pracy. Wynagrodzenia wzrosły zgodnie z oczekiwaniami o 4,3%, szybciej niż 2,7% w grudniu. Natomiast wzrost zatrudnienie przyśpieszył z 3,1% w grudniu do 4,5% w styczniu, powyżej oczekiwań, które wynosiły 2,8%. Co prawda część tego wzrostu to efekt zmiany liczby przedsiębiorstw objętych badaniem , a część to zapewne efekt zmian w prawie pracy, ale i tak wynik należy uznać za dobry. W piątek poznaliśmy dane o produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Ta pierwsza wzrosła o 9% w porównaniu do 2,3% w grudniu i konsensu 8,1%, druga zaś o 2,1% w końcu przestając spadać (-8% w grudniu). Sprzedaż detaliczna wzrosła w styczniu o 11,4% r/r wobec oczekiwań wynoszących 7,7%. Wszystkie te dane potwierdzają, że najgorsze polska gospodarka ma za sobą. Szybszy wzrost PKB, w kontekście pierwszej części tekstu to nieuchronnie wyższa inflacja. Widać to w opublikowanych dziś danych o cenach producentów, które wzrosły o 4,1% r/r w styczniu, wobec 3,2% w grudniu. Może się więc okazać, że wspomniany członek RPP, dr Kamil Zubelewicz miał rację.
13
lutego
10
lutego

W ostatnich dniach polityka nadal była czynnikiem najsilniej wpływającym na rynki finansowe. Podatkowe zapowiedzi prezydentaTrumpa i zamieszanie wokół kandydatury Fillona we Francji wyznaczały kierunki zmian cen i indeksów. Generalnie można było zaobserwować większy apetyt na ryzyko, który objawił się we wzrostach cen akcji i spadkach cen obligacji na rynkach bazowych. W przyszłym tygodniu zaczną być publikowane dane o inflacji, w tym także w Polsce, i na jakiś czas to może stać się determinantem sytuacji na rynkach długu. Rynki akcji będą bardziej wrażliwe na wieści z amerykańskiej polityki.

Ubiegły tydzień stanowił na polskim rynku obligacji kontynuację trendu spadku rentowności. Po osiągnięciu prawie 4% 27 stycznia, rentowność 10-letniego papieru Skarbu Państwa spadła przejściowo poniżej 3,7%. Był to dość duży ruch, jednak nastąpił po wzroście rentowności o 0,5%, który trwał od 12 stycznia. Dobre nastroje znalazły odzwierciedlenie w popycie na czwartkowej aukcji obligacji skarbowych, na której sprzedano papiery za prawie 6 mld zł z czego 1 mld na aukcji dodatkowej przy popycie przekraczającym 12,5 mld zł. Spadki rentowności trwały jeszcze przez kilka godzin po otwarciu rynku w poniedziałek 6 lutego ale polityczne wieści z Francji gruntownie zepsuły nastroje. Spready obligacji krajów Strefy Euro do obligacji Niemiec wzrosły o 20-30 punktów bazowych i polskie papiery skarbowe podążyły za nimi. Ceny spadały do wtorkowego zamknięcia, kiedy to rentowność 10-latek przekroczyła 3,8%. Po lekkim umocnieniu, w piątek obligacje taniały nadal, zbliżając się do 3,85%. Dość silny ruch rentowności w górę był zapewne związany z oczekiwaniami co do inflacji w styczniu. W poniedziałek GUS opublikuje dane na ten temat. Konsens prognoz to 1,7% ale może okazać się, że zobaczymy nawet 2%. Inflacja stała się bowiem ostatnio słabo przewidywalna. Przykładem może być dzisiejsze zaskoczenie z Czech, gdzie ceny wzrosły w ciągu 12 miesięcy o 2,2% wobec oczekiwań w okolicach 2%, bijąc jednocześnie cel inflacyjny banku centralnego. Także w Japonii wskaźnik wzrostu cen wzrósł znacznie powyżej oczekiwań. Źródła tych wzrostów są różne, w Kraju Kwitnącej Wiśni ze skok inflacji odpowiada w znacznej mierze osłabienie jena. W Polsce kurs walutowy będzie działał w przeciwną stronę, złoty umocnił się w stosunku do EUR o 1,9% zaś do USD o 4,4%.

Atmosfery wokół polskiego rynku długu nie poprawiły ostatnie dane o wykonaniu budżetu. W listopadzie realizacja deficytu wynosiła jeszcze 50% planu. W grudniu było to już 85%. Bardzo dobre wyniki w zakresie dochodów, na które wielokrotnie wskazywałem we wcześniejszych komentarzach, wynikały z wpływów z podatku VAT. W grudniu nastąpiło sprawdzenie i okazało się, że cała poprawa w zakresie ściągalności była fikcją. Lepszy niż w poprzednich latach pobór VATu wynikał bowiem z odraczania należnych zwrotów, co tworzyło fałszywy obraz większej skuteczności. Pod koniec roku Ministerstwo Finansów zdecydowało, że wyniki budżetu 2017 są wystarczająco dobre, zaś budżet na 2018 na tyle napięty, że zwrotów VAT trzeba dokonać jeszcze w 2016. Co gorsza, nie tylko nie poprawiono ściągalności ale jeszcze pobór tej daniny był niższy, niż przewidywała to ustawa budżetowa.
06
lutego
Skarbiec TFI – jedno z największych na polskim rynku towarzystw funduszy inwestycyjnych –  na koniec stycznia 2017 roku zarządzało aktywami netto o wartości ponad19,3 mld PLN.

Aktywa funduszy akcji, mieszanych i alternatywnych zarządzanych przez Skarbiec TFI na koniec stycznia b.r. wyniosły 1585,7 mln PLN, co oznacza wzrost o 5,5% w porównaniu z końcem grudnia 2016 roku.

Aktywa funduszy pieniężnych, obligacji i aktywów niefinansowych zarządzanych przez Skarbiec TFI na koniec stycznia b.r. wyniosły 1664,8 mln PLN (+1,9% m/m).

– Rok 2017 zaczął się dla inwestorów pomyślnie – główne indeksy światowych giełd zyskiwały, a pozytywne impulsy wywołały falę entuzjazmu na GPW. Dobre nastroje rynkowe odzwierciedlają wzrosty aktywów funduszy finansowych zarządzanych przez Skarbiec TFI.Warto szczególnie zwrócić uwagę na aktywa funduszy akcji, mieszanych i alternatywnych, które wzrosły w styczniu br. w porównaniu do wartości na koniec grudnia 2016 r. aż o 5,5% i sięgnęły blisko 1586 mln PLN. Wzrosty na GPW wpłynęły dodatnio na aktywa funduszy akcyjnych i mieszanych – Skarbiec Akcja zyskał w styczniu 39 mln PLN a Skarbiec Małych i Średnich spółek10 mln PLN. Rosnące aktywa są pochodną zarówno napływów środków od Klientów, jak i dobrychwyników inwestycyjnych tych funduszy. Kolejny miesiąc z rzędu bardzo dobrze zachowywały się także nasze fundusze alternatywne i absolute return, których aktywa wzrosły o 40 mln PLN i sięgnęły w styczniu 705 mln PLN. Aktywa funduszy Skarbiec Multiasset FIZ i Skarbiec ARGO FIZ,inwestujących zgodnie ze strategią global macro, za którą odpowiadają Tomasz Stadnik oraz Łukasz Stelmasiak, wzrosły odpowiednio o 16 mln PLN, do 165 mln PLN i o 22 mln PLN do 102 mln PLN. W lutym oczekujemy kontynuacji dobrej passy na rynkach akcji i napływu środków do funduszy akcyjnych.– mówi Marek Rybiec, prezes zarządu Skarbiec Holding S.A.
30
stycznia

Przemówienie inauguracyjne prezydenta Donalda Trumpa z piątku 20 stycznia nie zaskoczyło rynków finansowych. W większości było powtórką z kampanii wyborczej. Padały więc deklaracje o konieczności odbudowy amerykańskiego przemysłu, o obronie Ameryki przed obcymi i działaniach zmierzających do ochrony gospodarki przed zagraniczną konkurencją. Rynek amerykańskich obligacji skarbowych otworzył się nieco niżej w rentownościach, co było oznaką wzrostu niepewności inwestorów co do przyszłego kierunku amerykańskiej polityki. Akcje za oceanem rozpoczęły nowy tydzień od spadków, szybko jednak przeszły do wzrostów, aby ustanowić nowe rekordy w dalszej części tygodnia. Wzrost rentowności obligacji i kursów akcji oznacza, że na rynki powróciła wiara w ożywcze skutki polityki nowego prezydenta.
 
W Polsce w poniedziałek odbyła się aukcja obligacji skarbowych, na której oferowano 2,5 i 10 letnie obligacje stałokuponowe oraz dwa papiery zmiennokuponowe. Popyt dopisał, sprzedano obligacje za 11 mld zł i rentowności spadły. Obligację 10-letnią handlowano na koniec dnia we wtorek po 3,8% wobec 3,85% na początku tygodnia. Wydawało się, że to początek poprawy sentymentu wobec naszego kraju, zwłaszcza, że także złoty umocnił się w stosunku do głównych walut. Argumentów za kupowaniem polskich obligacji przybyło w ostatnim czasie. Rada Polityki Pieniężnej potwierdziła, że nie widzi potrzeby podnoszenia stóp w tym roku, uznając obecną politykę za odpowiednią. Deficyt budżetowy liczony według metodologii krajowej osiągnął w 2016 roku poziom poniżej 2% PKB, zaś po odliczeniu wpływów z aukcji LTE w okolicach 2,6%. Prefinansowanie potrzeb pożyczkowych na 2017 wyniosło 35%. Jednak już w środę okazało się, że wzrost rentowności na rynkach bazowych stała się czynnikiem determinującym sytuację na polskim rynku długu i w piątek rentowność 10-latek osiągnęła 3,95%. Technicznym impulsem było zamykanie pozycji otwartych na przetargu Ministerstwa Finansów, które rozliczały się w tym dniu. Inwestorzy, którzy spekulacyjnie kupili papiery musieli je sprzedać i po tym rynek już nie był w stanie wrócić do równowagi.
 
Tymczasem akcje na GPW drożały, napędzane globalnymi nadziejami na ożywienie gospodarcze. W Polsce te nadzieje są nieco jeszcze na wyrost. Ostatnie badanie koniunktury w przedsiębiorstwach prowadzone przez NBP wykazało, że firmy nie planują wzrostu inwestycji ani w I kwartale ani w całym 2017 roku. Bieżącą koniunkturę oceniają wysoko, jednak obawiają się, że zmiany legislacyjne i sytuacja na rynku pracy ograniczy ich rozwój. Ponadto niepokoi je ogólna niepewność związana z sytuacją polityczną w kraju. Niejednoznaczne sygnały co do koniunktury napłynęły zza naszej zachodniej granicy. Wskaźnik wyprzedzający koniunktury PMI za styczeń w przemyśle wyniósł 56,5 wobec oczekiwanych 55,4, z kolei indeks Ifo rozczarował spadając do 109,8 ze 111 w grudniu, wobec oczekiwań na poziomie 111,2. Niepokojące jest, że najsłabiej wypadł komponent dotyczący oczekiwań. Stan niemieckiej gospodarki jest bardzo istotny z punktu widzenia perspektyw polskiego PKB i jeżeli kolejne kwartały przyniosą osłabienie aktywności gospodarczej za Odrą, ambitne plany premiera Morawickiego w zakresie wzrostu PKB staną pod znakiem zapytania. Szczerze mówiąc i tak tam stoją.

Ta strona używa plików cookies. Kontynuując wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej w tutaj.
Akceptuję  |   Ukryj